Menu Zamknij

Budujemy bazę wytrzymałościową. Trening amatora

Na samym początku mojej przygody z kolarstwem nie zwracałem większej uwagi na to kiedy i jak trenuję. Uważałem, że im większe tętno – im bardziej się zmęczę tym lepiej. Był to jeden z największych błędów, jakie popełniłem… Na szczęście człowiek uczy się całe życie i swoje słabsze strony może szybko zniwelować 🙂


Budowa bazy wytrzymałościowej

Trening bazy wytrzymałościowej to fundament formy kolarskiej.

Jeżeli masz problem z wysokim tętnem podczas wysiłku, to pewnie zastanawiałeś się kiedyś jak obniżyć puls? Odpowiedź jest prosta: zbuduj bazę wytrzymałościową. Budowę domu rozpoczynamy od fundamentów, podobnie jest z naszą formą kolarską. Tyle, że w tym wypadku baza jest naszym fundamentem. Jej głównym celem jest poprawienie zdolności organizmu do transportowania tlenu. Efektem dobrze przepracowanej “bazy”, będzie niższy puls. Upraszczając: będziemy generować taką samą energię, jednak mniejszy wysiłkiem.

Trening bazy wytrzymałościowej przeprowadza się w drugiej strefie tętna czyli w teorii 65-75% HR Max.  Każdy organizm jest inny, dlatego sztywne posługiwanie się swoim HR max to średni pomysł. Lepszym pomysłem (moim zdaniem) jest wyznaczenie sobie stref wg. Friel’a. W kolejnym wpisie postaram się opisać tą teorię.

Znając już swoje granice tętna rozpoczynamy jazdę w drugiej strefie. Tutaj ważnym czynnikiem jest utrzymanie wspomnianej strefy. Skupiamy się na tętnie (lub mocy jeśli mamy pomiar). Nasz puls działa z pewnym “lagiem”, dlatego nie warto dociskać na wzniesieniach. Wiem, średnia 25 km/h wygląda źle na stravie – jednak nie o to chodzi. Trzeba jeździć wolniej, żeby później móc jeździć szybciej 🙂 .

Jak powinien wyglądać trening bazy wytrzymałościowej? Ile trenować?

Trening bazy wytrzymałościowej to fundament formy kolarskiej.

Objętość treningu powinna być możliwie największa. Zdradzę Wam mój sekret, czyli plan na kolejne 8 tygodni: Godzina dziennie na trenażerze w 2 strefie.   W weekendy jeżeli pogoda będzie dopisywać dystanse na poziomie 50-100 km. W razie niepogody godzina trenażera 🙂
Prawda jest taka, że 1 godzina to raczej niewiele. Natomiast w moim amatorskim przypadku raczej wystarczająca (okaże się na wiosnę czy miałem racje :)). Niewątpliwie trenażer jest super wynalazkiem, jednak jazda na nim do najciekawszych nie należy. Zerknij na ten wpis, może znajdziesz coś dla siebie.

Pamiętaj o regularności, jednak nie zapominaj o regeneracji. Jeżeli czuję zmęczenie to odpoczywam. W tej strefie i przy takiej intensywności nie czuję potrzeby zmniejszenia ilości dni treningowych.